czwartek, 16 grudnia 2004

Czy Bóg chciał mieć dzieci?


...w sercu dżungli leży miasto zbudowane przez tygrysy.Domy są zbudowane z ludzkiej skóry , rozciągniętej na rusztowaniach z ludzkich kości...
Ame- Sal

Świat mi się pieprzy. Wczoraj byłem nieinteligentną porcją schabu. Pokonałem ubezpieczalnię w krótkim boju spotkaniowym i pocałowałem na peronie dziewczynę wyglądającą jak mauretańska księżniczka, a ona chciała jeszcze raz.Jej głos miał taki tembr i barwę , że możnaby z nim uprawiać sex. Ostatnio piłem i wciąż nie mogłem się upić. Świat poraża mnie rzeczywistością. Zwężają mi się żrenice i kurczy mózg. Jest bardzo ciepło, na gałęziach pokazują się pączki a plaża jest idealną scenerią dla taniego wina. Horyzont się co prawda buja , za to jest szeroki. Fale cierpliwie polerują brzeg.
Awari stacza w domu wojny, Phantom , zamiatając płaszczem ucieka przed Awari, a może po prostu samą wizją Awari , którą wychodował sobie w głowie.Lenn jest miękka i pachnąca, snuje opowieści o światach zza horyzontu. Ja oglądałem ostatnio dużo filmów i udowodniłem , że Gerdę da się otworzyć drutem.
I tyle , ani mądrze ani zajmująco, Może to przez te święta...

***
Strzelaj,strzelaj, strzelaj
skurwysynu
twój świat to popielniczka
tak ci mówi Marylin Manson
nowy, stuprocentowy
amerykański antychryst
najnowszego tysiąclecia
taki
na jakiego sobie zasłużyliście
strzelaj skurwysynu
włóż lufę w usta
i naciśnij spust
nie codziennie możesz poczuć
smak własnego mózgu na języku
więc strzelaj skurwysynu!
to jedyna szansa zbawienia
w tym świecie
w którym nikt na nikogo nie czeka
i nikt na nikogo nie liczy
strzelaj
los skipuje cię o bruk

wtorek, 14 grudnia 2004

sobota, 11 grudnia 2004

Wyścigi tramwajów


nie jesteś myślą ani ciałem
jesteś wcieloną wolnością, jesteś światłem
(Attanasio)

Ponad 240 przejrzanych w czwartek blogów, 49 skomentowanych. Mój mózg pędzi z wyciem przez otchłań, wznosząc kurz na zakrętach. Zawsze wydawałem się sobie w miarę zwyczajny, tymczasem nikt nie pisze tak jak ja.W którymś perłowym meandrze najprawdziwsza kobieta pisze: niektóre wieczory są jak reklamy markowej kawy. Inna: ...Matka Boska vs Godzilla, oddano łącznie 111 głosów, z których jasno wynika , że Polacy nie lubią samotnych matek...Pluję sobie w brodę , że nie zanotowałem sobie nazw tych blogów. Będę ich szukał w czasie kolejnej wyprawy w górę cyfrowego Nilu. Naprawdę dobre rzeczy są dobre cały czas , a więc dr Livingstone jak sądzę?...
Siedzę nad strzępkiem papieru, słuchając „Dziewczyny bez zęba na przedzie” Kultu. Trzymam w ręku gorący długopis, para unosi się z rozgrzanej do czerwoności głowicy, na papier pada skwiercząca kropla tuszu. Czasem zastanawiam się , czy to ja piszę , czy to coś pisze mną. Długopis jest moją bronią pierwszego uderzenia w wojnie z czasem, ale niepokoi mnie możliwość, że broń w którą mnie wyposażono przewyższa mnie inteligencją.
Jeżeli istnieje Bóg, boski plan, jeżeli jest przeznaczenie, to wszystko istnieje potencjalnie. Wszystko zostało już zapisane. Bóg zna wszystkie wiersze , te które były i te które będą. Przyznaję że to deprymujące.
Podobno nie istnieje przeszłość, nie jest rzeczywista. To tylko zapis pamięci zdarzeń i chwil, które każdy z nas zapamiętał inaczej i inaczej zrozumiał. Nie istnieje też przyszłość, to abstrakcja , która może się zmienić w wszystko. Podobno istnieje tylko teraźniejszość. Wszystko co może się nam przydarzyć , dzieje się teraz.
Smęcę , wiem, ale to ta noc, ta muzyka. Lecę w górę odrzucając wypalone człony, robi się coraz mniej błękitnie, za to czerń roi się od gwiazd. Podobno to tylko nasze oczy. Podobno nie ma czerni. Gdybyśmy widzieli wystarczająco dobrze całe niebo płonęłoby światłem miliardów słońc.
Podobno, podobno...

czwartek, 9 grudnia 2004

...ognie nad rafinerią...


Laska obsługująca w herbaciarni
- Czy mam coś zabrać?
ja - weż mnie,weź!
ona - Do zmywarki?

Idąc do centrum wpadłem na pomysł. Przpływałem powoli przez granice dzielnic a ogień inspiracji wypełnieł błękitnym płomieniem komory spalania mojego umysłu nadając mi ciąg.Postanowiłem zagrać w "mój szczęśliwy numerek". stwierdziłem, że wystarczy zainwestować 50 zeta, wypełnić 48 losów i cieszyć się pewną wygraną. W końcu musiałbym trafić, a koszt losów w porównaniu z wygraną byłby nikły. Oczywiście zdawałem sobie sprawę , że to zbyt proste, że lotto by już dawno splajtowało przy tak widocznej bocznej furtce, Polacy to naród nieokiełznany i chaotyczny ale na pewno nie głupi. W rzeczywistości "szczęśliwy nr. to 5 liczb, lotto pokonało mnie po raz kolejny, ale I'll be back.
Jest ciepło, pojawiły się pączki na drzewach, zmierzch pięknie barwił nieliczne chmury i odcinał czernią kontory drzew i budynków.Urodziny Awari odbyły się w herbacianej atmosferze i w świetle świec, spokojnie i romantycznie w nagłych błyskach lamp cyfrówek.
Pojechałem potem na imprezę w wieży ciśnień i piłem taniochę pod ogromnym , miedzianym, pokrytym nitami zbiornikiem.
Marzan napisał mi "finito", ten to ma refleks.
Ostatno znajoma spytała kim chciałbym być w dalekiej przyszłości. Powiedziałem że inteligentnym czołgiem komtynentalnym. Pojazdem gąsienicowym o masie tankowca i wypchanym po szczyt szczytów uzbrojeniem .W samym środku tej jeżdżącej katastrofy, w słoju pływałby sobie mój wyizolowany mózg i uśmiechałby się złośliwie. Jeżdziłbym sobie nie zwracając uwagi na takie pierdoły jak góry, miasta czy potomkowie Leppera zaskoczeni na blokadach drogowych. A na koniec bym sobie oszalał...

wtorek, 7 grudnia 2004

Angeldust


to nie był kot
to potwór prawie
przywarł do świata
cień na czarnej trawie
lśniący jak Syriusz
mroczny jak grzech
litościwie przepuścił mnie drogą
mrucząc ”ty już wyglądasz jak pech”
*
Mąż szarpie żonę, wyrywa jej z ręki różę, którą dał jej jakiś zachwycony obcy. Rwie ją na strzępy i wyrzuca. Czy ma na ręce krople krwi gdy ucieka sam przed sobą torowiskiem? To co myślą o nim koledzy poeci daleko wykracza poza spis treści. Ja też chodzę po nocy. Przekraczam smugi wilgoci i czekam na śnieg , by wygładził kontury , wszystko przykrył i zabrał mi sprzed oczu. Wczoraj stałem na starym pasie startowym i patrzyłem w niebo na Oriona . Pokazuje się tylko zimą, staje nade mną na straży nieba. Kojarzy mi się z zimnem i wędrówką. dobrze się czuję w jego milczącym towarzystwie. Ostatnie słowa Janis Joplin brzmiały „to nic nie szkodzi”, potem butelka upadła i rozprysła się na milion iskrzących kawałków. Janis była straszliwą brzydulą, kiedyś zmusiła fotografa do rozbieranej sesji zdjęciowej, choć facet bronił się jak mógł...

Argh(K1) zawodził wiatr nad Długim Pobrzeżem , gdy powietrze przecięła łagodnym łukiem osuszona butelka, by rozbić się z trzaskiem o brunatną powierzchnię rzeki.

Argh(K2) stwierdził inteligentnie Kiszczak czując jak z gaszoną promilami świadomością nadciąga znieczulająca bezmyślność. Ruszył przez deszcz , z którego wypłynęła nagle mglista postać...

Argh(K3) wychrypiał pułkownik widząc jaj ocienioną długimi, jasnymi włosami piękną twarz. Zatonął na chwilę w zieleni jej oczu.”Kim jesteś?” - spytał. „ Motławą” - wyszeptała...

Nawet duzi chłopcy marzą o księżniczkach do ratowania.

załóżmy że zrozumiem
świata tego tykający mechanizm
czy przejdę wtedy na
chrześcijaństwo czy może satanizm?

sobota, 4 grudnia 2004

Grzybobranie z nagonką


Prysnąłem z urodzin babki. Z nieznanych mi przyczyn nie miałem ochoty pić wódki z ogłupiałym Jakubkiem i jego szalonym psem. Jakubek to pierdoła i domowy konfident a pies jest pierdolnięty i skacze.
Siedzę u Czarodziejki , za mną nabrzmiewa sesja. Zaraz zmienimy światy, w tamtym są za mną wystawione listy gończe.
Poza tym oglądaliśmy wczoraj w końcu "Resident evil", uwielbiam filmy, które dobrze się kończą.
W środę urodziny Awari, zebraliśmy się na prezent, szykujemy ciasta i polerujemy dobre słowa. Miejmy nadzieję, że Awari stanie na wysokości zadania i wyskoczy nago z szarlotki, by odtańczyć lambadę na stole.
I tyle, na koniec piosenka Szarańczy z Śiewcy Wiatru, którą przejął na własność brzeźnieński lumpenploretariat by śpiewać ją w pijane jesienne noce.

prochem i pyłem jesteśmy panowie
pijmy na umór nim nas zgarnie śmierć
przed naszym mieczem pierzchają wrogowie
rozpustne dziwki gładzą naszą pierś
Krew, krew, krew
wsiąka w ziemię
krew, krew, krew
naszym przeznaczeniem

czwartek, 2 grudnia 2004

Porno 3D


Goooooodmorning Wietnam!

Czwartek 2 grudnia, godzina 9.22. Rozpoczynam czwartkowy dryf blogowy. Gdzież dotrę dzisiaj? Kogo będę napastował? Jak będę wyglądał gdy skończę wieczorem? Na te i być może inne pytania odpowiedź możesz otrzymać już wkrótce! Daj mi swój adres a zapewniam cię, że moja wrodzona ciekawość zagna mnie w twoim kierunku. Co z pewnością rychło przypłacisz paranoją i stanami lękowymi. Zapraszam do wspólnej zabawy!
Wiadomości lokalne: Nasz miejscowy siewca nienawiści, już nie prałat Jankowski, który lubi od czasu do czasu całować młodych chłopców, plądruje właśnie Św. Brygidę. Podczas gdy Henio zapewnia sobie alibi leżąc w szpitalu i nie chcąc podać do publicznej wiadomości nazwy dręczącej go wstydliwej choroby, jego pomagierzy wynoszą z plebani komputery, srebra i stare, gdańskie meble. Ba! Zrywają nawet kandelabry ze ścian. Księża ślubują pokorę i ubóstwo, pana Jankowskiego trudno jednak uznać za księdza, czy też nawet za chrześcijanina.
Zatrzęsło się Podchale. Najpierw trzęsła się północ, teraz południe. Cały kraj z niecierpliwością oczekuje momentu, gdy zatrzęsie się środek i ziemia pochłonie Warszawę. Kolejny tekst Bajki będzie miał zapewne tytuł "Jestem w dołku".
Ostatnio Phantom i Magnolia zastanawiali się na ilu przyjaciół i znajomych mogę liczyć? Na 1,5% ogólnej masy, na szczęście jest to masa dość duża. Phantom wyraził także dezaprobatę dla niekonkretnej, jego zdaniem formy blogów. Stwierdził że "Nie lubi metafor". Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli kiedykolwiek stanie się nieśmiertelny to właśnie dzięki tym metaforom, które czynią z niego bohatera opowieści. Bez nich pozostanie jedynie numerem statystycznym w wielkiej księdze historii ludzkości.
No i na koniec, w kioskach pojawił się magazyn porno z cd i okularami 3D. Wyobraźcie sobie tych wszystkich facetów siedzących w tych okularach i wykonujących przed sobą nieskoordynowane ruchy łapania...