- ...a oto latarnia nr 27, i już
zbliżamy się do latarni nr 28...
- Widzisz tamten dom? Tam też
wstawiałem okna...
- Pierwsze okno wstawiome przez
misia...
- Kochanie proszę przestań, albo
przełożę cię przez kolano i
wtrzepię
ci w ten ponętny tyłeczek.
- Pierwsza groźba misia...
(My)
Ernest Hemingway powiedział, że:
książki pisze się po to by inni je czytali. Tragedia polskiej poezji polega na
tym, że autorzy piszą dla siebie, dla innych poetów i dla krytyków. Nie piszą
dla ludzi. Jest takie niesamowite rozgraniczenie, to co by chętnie przeczytali
i przeżyli zwykli ludzie jest uznawane za kicz, jest "proste". Nie
jest drukowane i oficjalnie uznawane. Zaś "to co się liczy" spoczywa
na półkach w kilkuset zakurzonych tomikach.
Polski światek poetycki jest
skostniały i sparaliżowany strachem. Z pewnością są poeci, którzy chętnie
pisaliby dla ludzi, nie piszą jednak w obawie przed "obciachem",
staniem się "niepoważnymi" a nawet ostracyzmem środowiska. Kurde ,
nawet ja mam przecież dwa blogi z wierszami, jeden oficjalny i drugi, na którym
piszę to na co mam ochotę.
Upraszczając, to obciążenie po
nieszczęściach, które szarpały przez wieki Polskę i po roli jaką w związku z
nimi obdarzono poetów. Gdy gdzie indziej mieli bardów i buntowników, myśmy
mieli wieszczy. Dziś poezja w Polsce kojarzy się z historią. A i poeci pewni
swej dziejowej misji i nadziei na miejsce w podręcznikach nie zajmują się
pisaniem dla tłuszczy.
U nas poeci nie piszą by
zaciekawić, wzruszyć czy broń boże bawić, u nas piszą by poczuć się
nierozumianymi outsaiderami o pięknych duszach, których wrażliwość, tajemna
wiedza o słowie i spojrzenie na świat czyni innymi i wyjątkowymi.
Nie rozumieją, że zamykając się w
gettcie umysłów, bez ludzi którzy by ich czytali stają się bezużyteczni. Poeci
są po to by ukazywać ludziom złożoność świata, wszystkim ludziom, nawet tym
najgłupszym. Ich rolą jest zadanie sobie wysiłku stania się zrozumiałymi,
kolportowania niesamowitości i piękna świata, tłumaczenie rzeczywistości. Jeśli
zaś zajmują się tylko sobą. Zamykają w kołku wzajemnej adoracji to są i
pozostaną niezauważalni, Świat poradzi sobie świetnie bez nich.
Wybaczcie ten z lekka drętwy
wykład. Ta notka jest bardziej dla mnie niż dla was. Chciałem upożądkować to co
mam w głowie, zanotować stan myśli z tego akurat okresu mojego życia. Chcę mieć
to tutaj, na piśmie, by móc kiedyś do tego wrócić. Żyję zmieniając
rzeczywistość, szykuję się właśnie do kolejnej zmiany, kolejnej walki, kolejnej
bitwy. Ten tekst to deklaracja, flaga wbita na wzgórzu, bym nie stracił
poczucia celu i kierunku.
*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz